czwartek, 14 lipca 2011

Henna Venita - BUBEL !!!

hej :)
dziś recenzja na szybko o hennie do brwi i rzęs firmy Venita

pierwszy raz miałam styczność z henną była tylko ta do tego skusiła mnie jej cena obejrzałam filmiki sporo też czytałam co i jak a hennę rozrobiłam według instrukcji na opakowaniu..
wszystko ładnie pięknie no to nakładamy !


kupiłam czarną z zamysłem użycia na rzęsy ponieważ brwi robić sobie nie chciałam
kolor po rozrobieniu wydał mi się podejrzany  w końcu to miała być czarna henna a nie jakaś pod brąz

próbowałam nałożyć ją na rzęsy niestety bo kilku sekundach tak szczypało mnie to w oczy że zmyłam.. robiłam 2 podejścia i nie dałałam rady trzymać tego czegoś na rzęsach.. postanowiłam że zrobię chociaż kreski na powiece.. widziałam gdzieś że dziewczyna ma tak zrobione i pięknie to wyglądało..
narysowałam sobie te kreski.. podobało mi się potrzymałam tyle ile trzeba nic już mnie nie szczypało..
ale kolor.. o matko fiolet ? może jakiś dziwny brąz.. ? w każdym świetle inaczej.. a przecież miał być czarny !!!
myślę sobie no nic.. nie wygląda tragicznie nawet ładnie jak wytuszowałam rzęsy..
pojechaliśmy na basen kąpałam się godzinkę w sumie oczu nie moczyłam i co się stało ? henna cała sobie zeszła nawet nie wiem kiedy.. śladu po niej nie było.. nie wytrzymała więc ani jednego dnia !

to na tyle.. ja tak szybko eksperymentować z henną nie będę coś czuję a wam radzę używać tylko sprawdzonych.. w życiu nigdy więcej jej nie kupię ! bubel jakich mało..

15 komentarzy:

  1. Henny nigdy nie próbowałam, ale wiem, że moja babcia używa regularnie i jest zadowolona. Może trafiłaś na jakąś felerną?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w życiu henny nie robiłam ale moja mama chodzi do kosmetyki co 2 tyg płaci 17zł ale utrzymuje jej się do 2 tyg i wygląda bardzo ładnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo prawdopodobne, że z Twoją było coś nie tak,. skoro tyle osób regularnie używa i sobie chwali. Muszę się dowiedzieć, jakiej używa babcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Musiałaś faktycznie źle trafić, sprawdziłaś jej ważność?

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczy rzeczywiście szczypią jak się robi wg instrukcji - ja daję już mniej wody utlenionej i nakładam starą szczoteczką od tuszu, ale nie jak tusz od spodu, tylko od góry przy zamkniętym oku.
    A o kresce powiem Ci, że mnie zaskoczyłaś, nigdy mi to nie wpadło do głowy :) aż wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też nigdy nie robiłam henny, rzęsy i brwi mam wystarczająco ciemne...
    Uff, dobrze, że nic więcej się nie stało, oprócz szczypania!

    OdpowiedzUsuń
  7. potwierdzam, kupiłam kiedyś tą hennę w schlekerze (bo tam tylko takie są). Dziadostwo jakich mało...

    OdpowiedzUsuń
  8. próbowałam kiedyś tej henny - faktycznie, jest fatalna

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zazwyczaj używam henny Delia, polecam zwłaszcza taką w kremie http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=18872&next=1 :) A przy zwykłej w proszku- zamiast bawić się tabletką dodaj kilka kropli wody utlenionej.

    P.S. Henna taka zasadniczo nie służy do barwienia skóry, więc nie dziw się, że zeszła (to nawet atut ;)).

    OdpowiedzUsuń
  10. ja nie uzywam henny ;) ale mysle nad tym ;)


    http://bajeczneopowisci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. nigdy nie używałam henny i jak na razie nie zamierzam. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. wygląda identycznie jak tania henna z rossmana i niestety jest równie beznadziejna ;/

    OdpowiedzUsuń
  13. Może to jakaś kiepska henna? ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kasiu staralam sie zrobic makijaz mniej wiecej taki o jakim mi pisalas niedawno:) http://kosme-tiki.blogspot.com/2011/07/step-by-step-tropical-forest.html

    OdpowiedzUsuń
  15. nie, nie robiłam. Ale mogę go polecic, bo juz pare razy spedziłam wiele godzin na słońcu i nie zobaczyłam aby włosy były przesuszone ;)

    OdpowiedzUsuń